piątek, 13 lipca 2012

Torrevieja!

Byłyśmy z Martą u Jej dziadków w innej nadmorskiej miejscowości.
Różni się od Los Narejos. Zdecydowanie więcej ludzi przebywa w Torrevieja, jest inna temperatura wody w morzu (u Nas jest cieplejsza) i plaża jest w centrum. Miasto jest bogatsze w doznania. Jest bardzo dużo sklepów, dużo się dzieje. Miejscowość bardziej tętni życiem.
Ale jest zdecydowanie upalniej, co najbardziej doskwiera.
Zrobiłyśmy z Martą wiele zdjęć, każda kupiła sobie to co chciała oraz odwiedziłyśmy wesołe miasteczko. Nie przepadam za taką formą rozrywki, ale nie było tak źle :)
Ten wypad był naprawde udany!

Niestety nie zawsze może być tak kolorowo. Po powrocie był problem z dogadaniem się z dzieciakami. Były łzy, ale teraz jest już lepiej.
Choć naprawdę jest mi ciężko czasami pogodzić humorki Juana i Marty.
Mam nadzieje, że będzie lepiej :)




1 komentarz:

  1. Karo jako 3krotna au pair mogę Ci powiedzieć, że przez dzieci nie warto płakać :D Czasem się nie słuchają i są niegrzeczne, no ale dzieci już takie są ;) Moje potworki też czasem dają mi w kość, ale ogólnie są kochane :)
    Zawsze mogę dziewczynkę postraszyć, że zadzwonię do Św. Mikołaja i wtedy od razu zachowuje się jak aniołek :D
    Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń