niedziela, 8 lipca 2012

Pierwsze dni w Hiszpanii

Lot samolotem może nie należał do najprzyjemniejszych, ale poznałam dziewczynę w moim wieku, która pomogła mi przezwyciężyć strach. Nie było tak źle ;)

Rodzina jest niesamowita.
Marta ma 8 lat, bardzo dobrze mówi po angielsku.
Juan ma 6 lat i często skraca słowo, przekręca, nie mówi poprawnie gramatycznie i dlatego ciężej Go zrozumieć niż Martę.
Na samym początku myślałam, że będę miała z Nim problem, bo się w ogóle mnie nie słuchał i ignorował mnie, ale teraz spędzam z Nim całe dnie w basenie albo w morzu.
Do morza i plaży jest 2 min drogi, to dosłownie po drugiej stronie ulicy.
Oprócz pływania w basenie przy domu, spędzania czasu na plaży, jeździmy także na rowerach.
Wczoraj byliśmy także na prywatnej łódce.
Rodzina ma dwa domy. Jeden właśnie w miejscowości gdzie spędzamy większość czasu (coś ala polskie Świnoujście) i drugi w Murcii, gdzie ostatnio spędziliśmy dzień oraz noc.

Największy problem sprawia mi to jak wszyscy dookoła mnie mówią po hiszpańsku , a ja nic nie rozumiem. Tak jak dzisiaj, gdy goszczono całą rodzinę. Około 12 osób mówiących po hiszpańsku, a może 2 potrafiące porozumieć się także po angielsku. To trudne.

Kilka zdjęć:
w firmie Ricarda (ojca) !!! Zajmuje się On sprzedażą owoców. Głównie cytryn i śliwek. 
Pokazał mi całą pracownie, gdzie czyszczą, pakują, przetrzymują owoce. Jest potężna. 

Z Juanem, moją małą małpką :*

przy basenie :D

z Martą w basenie :)

z Martą w oknie mojego pokoju :) 


Mam już lepiej działający internet i większość rzeczy mogę wykonywać, ale niestety mam problem z facebookiem, nie wiem dlaczego, ale nie mogę otworzyć strony, powiadomień itd. 
Więc najlepszym sposobem jest pisanie do mnie mejli albo kontakt na skypie :) 

e-mail; karolinarabus@wp.pl
skype: karo.rabus

3 komentarze: