Był to jeden z lepszych dni w moim życiu. Czułam się jak w raju. Sama podróż taką łodzią to już frajda, a atrakcje były jeszcze lepsze! Bowiem doczepiliśmy specjalnego banana.. nie wiem jak to się nazywa do łodzi i na niej zasuwałam razem z Martą :D świetna zabawa!
Następnie popłynęliśmy w inne miejsce żeby popływać z maskami... następnie porzuciliśmy łódź przy brzegu innej miejscowości i udaliśmy się na kawe i lody. Przed powrotem do domu byliśmy jednak jeszcze w innym miejscu. Gdzie woda była odmienna niż w poprzednich miejscach. Nie było w niej meduz, była zimniejsza a co najlepsze, pływało w niej mnóstwo ryb! Niesamowite było je zobaczyć pod wodą.
Obiad też zjedliśmy na łodzi :)
Naprawdę. PARADISE!
z Juanem :D
z Ricardem, Juanem i Martą :)
widok z łodzi :)
z Martą szykujemy się do jazdy :D:D:D
podczas jazdy :D
zdjęcie jak spadamy :D
relax :D
z Juanem na przodzie łodzi :)
zdjęcie ryb :)
Dziś byliśmy natomiast w restauracji na rodzinnym obiedzie z okazji urodzin babci Juana i Marty. Było bardzo sympatycznie, jednak Ricardo zmuszał mnie do próbowania każdego z posiłków. Szczerze powiem, że smakowały mi małe ośmiorniczki, ale nie wiem jak się one dokładnie nazywają
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz