Cały dzień spędziliśmy w aquaparku w Torrevieje :) Było super. Wypróbowałam wszystkie zjeżdzalnie, nawet te najgorsze kamikaze. Mieliśmy też mały rodzinny piknik, a wieczorem było małe urodzinowe przyjęcie. Przyszła najbliższa rodzina, a Juan miał zaśpiewane 'sto lat' w 4 językach :)
Z samego rana oczywiście musiał znaleźć swój prezent, który tym razem schowałam w domu babci. Musiałam się z Nią porozumieć i udało mi się, bo zrobiła to o co ją poprosiłam :)
To był długi dzień tym bardziej, że poprzednią noc prawie nie spałam, bo padało, było bardzo wietrznie, a drewniana bramka sąsiadów co chwile obijała się o ramę...
A to mapka aquaparku i kilka zdjęć z urodzin Juana :)
ale on jest słodziutki <3
OdpowiedzUsuń