piątek, 19 lipca 2013

cala bossa


Nie wiem kiedy te dni mijają. Bardzo szybko :) Już dzisiaj jest piątek.... Jestem pewna, że minie podobnie szybko jak pozostałe dni tygodnia.
Wczoraj podarowałam chłopcom bierki, karty do gry w piotrusia pana i krede do pisania. Ucieszyli się bardzo i tylko czekają dziś na nasz czas po lekcjach angielskiego żeby wspólnie pograć.
Dwa dni temu byliśmy na innej plaży. Póki co ta podobała mi się najbardziej.
Dodaje więc zdjęcia tylko i wyłącznie z tej plaży. Nazywa się Cala Bassa (o ile się nie pomyliłam...).
W tym tygodniu udało mi się spotkać z Kariną tylko raz, bo wieczorami o 21 dopiero jemy kolacje, po niej trzeba jeszcze posprzątać no i w sumie to jesteśmy oby dwie już zmęczone.
Ciesze się, że mam też kontakt z Archim. Codziennie jemy razem lunch (w tym tygodniu tak było, bo Isabel rano pracuje). Zawsze po zjedzeniu jeszcze jest chwila żeby porozmawiać. Czasami On specjalnie mówi do mnie po hiszpańsku, bo wie że rozumiem. Jednak jak widzi po mojej minie, że nie wszystko jest dla mnie jasne wtedy rozmawiamy po angielsku.
Udało mi się znaleźć fajną stronę z angielskiego, gdzie są wszystkie poziomy znajomości języka, do tego są różne zagadnienia, odpowiednie czasy do poznania i do wszystkiego są różne ćwiczenia.
Lepiej pracuje mi się z Gabim, bowiem On ma niższy poziom, ale większą radość sprawia Mu nauka, chce pracować dłużej jak jest coś ciekawego. Jimmi ma bardzo duży problem z pisaniem. Wie jak wymawiać słowa, ale nie ma zielonego pojęcia jak je zapisywać. Rozumie też konstrukcje czasów, ale później jak rozmawiamy już w trakcie gry itd., to nie bardzo używa nowo poznanych konstukcji czasowych.
No nic... zobaczymy :) ciesze się, że znalazłam tą stronę, bo mogę spokojnie z niej korzystać, nie myśląc o tym, co zrobić kolejnego dnia.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz