wtorek, 31 lipca 2012

Ezan

Poniedziałek i wtorek gośćmi w domu była Irma (siostra Paqui) razem ze swoim synkiem Ezanem <3
Dodatkowo Alehandro. 
Było ciekawie. Mały polubił basen :) 
Dni minęły szybko. Mam nadzieję, że kolejne miną równie szybko... i będzie weekend :) 

Już nie jestem blada :) dużo osób mówi, że jestem brązowa :) To przez to, że codziennie 3h w czasie sjesty z Kami lenimy się na plaży :) 





niedziela, 29 lipca 2012

weekend

Weekend mija zdecydowanie za szybko :)
Wczoraj z samego rana byliśmy z Juanem i Alfredem na plaży, później długo oczekiwaliśmy na danie specjalne, które robił Ricardo. Była to kaczka, która bardzo mi smakowała.
Następnie spędziliśmy bardzo miły wieczór.
Z kolei dzisiaj prawie cały dzień na plaży, choć o 13 nie dało się wytrzymać. Dla mnie za gorąco :)
Zdecydowanie przyjemniej jest po 15. Z Kamilą spedziłyśmy popołudnie na plaży oraz wieczór na spacerze, z którego są zdjęcia :)
Następny tydzień przed Nami.
Mam nadzieję, że minie równie szybko jak poprzedni :)






piątek, 27 lipca 2012

urodziny Juana

Wczoraj Juan skończył 6 lat! :) 
Cały dzień spędziliśmy w aquaparku w Torrevieje :) Było super. Wypróbowałam wszystkie zjeżdzalnie, nawet te najgorsze kamikaze. Mieliśmy też mały rodzinny piknik, a wieczorem było małe urodzinowe przyjęcie. Przyszła najbliższa rodzina, a Juan miał zaśpiewane 'sto lat' w 4 językach :) 
Z samego rana oczywiście musiał znaleźć swój prezent, który tym razem schowałam w domu babci. Musiałam się z Nią porozumieć i udało mi się, bo zrobiła to o co ją poprosiłam :) 
To był długi dzień tym bardziej, że poprzednią noc prawie nie spałam, bo padało, było bardzo wietrznie, a drewniana bramka sąsiadów co chwile obijała się o ramę... 
A to mapka aquaparku i kilka zdjęć z urodzin Juana :) 






wtorek, 24 lipca 2012

piknik


Dziś wtorek. Połowa czasu jak jestem w Hiszpani :) To był naprawdę dobrze spędzony czas, jednak mam chwilę zwątpienia i czasami liczę dni do powrotu do Polski.
Na szczęście nie jestem sama. Razem z Kamilą mamy podobne myśli. To nie jest wcale taki raj...
Ale wiem, że wspólnie damy radę.
Wczoraj wymyśliłyśmy piknik na trawie, gry w karty, dobre jedzenie. Było sympatycznie, co widać na na zdjęciach :) Dziś z kolei plaża z dzieciakami z rana.
Sjeste spędzamy na plaży razem. To nasz czas na relax :)




niedziela, 22 lipca 2012

urodziny Marty

Marta ma już 9 lat. Jej urodziny rozbite były na 2 dni. Oficjalnie skończyła 9 lat w piątek, kiedy z samego rana zorganizowałam jej coś w rodzaju podchodów. Musiała znaleźć swój prezent.



W sobote pojechaliśmy do domu, który znajduje się na plantacji (tej samej o której już pisałam). Tam zjechała się cała rodzina by świętować 9 urodziny Marty. Oprócz rodziny byli także przyjaciele rodziny, choć sama rodzina jest bardzo duża. Ci ludzie są niesamowicie sympatyczni i nawet jak nie potrafie się z nimi porozumieć to staram się poprzez Ricarda i często śmiejemy się wspólnie i dobrze spędzamy razem czas.
Największą frajdą podczas tego wydarzenia był dmuchany zamek. Myślałam, że to będzie nudna sprawa, bowiem skakanie nie jest ciekawe, jednak gdy z ogromnego szlaufa oblewano wszystkich wodą był ubaw po pachy! Świetnie się bawiłam!





Wczoraj byłam także z Kamilą wieczorem na spacerze wzdłuż plaży. Dziewczyna jest przesympatyczna. Bardzo dobrze się rozumiemy, mamy podobne problemy i dobrze jest, że mogę porozmawiać z kimś w moim wieku. Bardzo dużo rozmawiamy, co jest dobre, bo każda z Nas szlifuje swój angielski. 
Dziś w planach mamy wspólne spędzenia dnia. Z samego rana byłam w mieście żeby kupić Kamili kartkę, bo dziś to Ona ma urodziny ;) 


C


czwartek, 19 lipca 2012

sesje


Wczoraj po sjeście pojechaliśmy na sesje zdjęciową :) zdjęcia do albumu pierwszej komunii Marty. Dwójka znajomych Paqui (mamy) robiła zdjęcia Marcie w sukience, w której przystąpiła do pierwszej komunii oraz Juanowi.
Oto kilka zdjęć, które zrobiłam ja. Te które robił fotograf będą pewnie lepsze, ale same miejsca w których byliśmy nadawały uroku.  




A dziś do domu zjechała się cała rodzina od strony Paqui (mamy). Jej rodzice oraz dwie siostry z dziećmi. W tym Ethan, słodki malec (synek Irmy-siostry Paqui). Fotografowie przyjechali żeby malcowi zrobić zdjęcia. Mi też udało się kilka zrobić :)  






wtorek, 17 lipca 2012

plantacja


Niedzielny wieczór nie należał do najciekawszych, bo musiałam się czymś zatruć i miałam problemy... Ale rodzina była bardzo pomocna, zaparzyła mi miętę, dała lekarstwa i szybko poczułam się lepiej :)
Poniedziałek spędziliśmy poza domem. Nie wiedziałam gdzie jedziemy, bo Marty akurat nie było w domu i tłumaczył mi to Juan, a Go czasami ciężko zrozumieć, albo nie wie jak coś powiedzieć.
Byliśmy najpierw na jednej z kilkunastu plantacji należących do rodziny.
Ricardo pokazał mi wszystko i starał się po krótce opowiedzieć, gdzie jaki owoc, w których miesiącach dojrzewa i kiedy są zbiory.
Widziałam plantacje winogron (białych i czerwonych), cytryn, pomarańczy, mandarynek i wielu innych owoców typowych dla Hiszpanii, których nie spotyka się raczej w Polsce.
Oto zdjęcia:








Następnie udaliśmy się do wielkiego centrum handlowego w Murcji, gdzie najpierw byliśmy na obiedzie, w bardzo ciekawej restauracji. Kelnerzy podchodzili do stolików z różnymi rodzajami mięsa na specjalnych kijach i odkrajali część. Było wiele rodzajów mięsa, ale mi jak zwykle najbardziej smakował kurczak.
Następnie przez 2/3h razem z Martą chodziłyśmy po sklepach. W primarku byłyśmy chyba 2 razy. A tak to sklepy z biżuterią, z zabawkami:P Galeria handlowa jak galeria handlowa :) jedyne co mi się podobało to właśnie fakt, że był primark oraz sklep disneya <3
A dziś mijają już 2 tygodnie odkąd estem w Hiszpanii. I tak stwierdzam, że wcale nie jestem jakoś bardzo opalona, bo tu są takie upały, że ucieka się od słońca. Większość czasu spędza się w cieniu albo w wodzie.


Pozdrowienia dla Bugałki :*
i całego flashbacku <3


niedziela, 15 lipca 2012

Wczorajszy cały dzień spędziliśmy na łodzi!
Był to jeden z lepszych dni w moim życiu. Czułam się jak w raju. Sama podróż taką łodzią to już frajda, a atrakcje były jeszcze lepsze! Bowiem doczepiliśmy specjalnego banana.. nie wiem jak to się nazywa do łodzi i na niej zasuwałam razem z Martą :D świetna zabawa!
Następnie popłynęliśmy w inne miejsce żeby popływać z maskami... następnie porzuciliśmy łódź przy brzegu innej miejscowości i udaliśmy się na kawe i lody. Przed powrotem do domu byliśmy jednak jeszcze w innym miejscu. Gdzie woda była odmienna niż w poprzednich miejscach. Nie było w niej meduz, była zimniejsza a co najlepsze, pływało w niej mnóstwo ryb! Niesamowite było je zobaczyć pod wodą.
Obiad też zjedliśmy na łodzi :)
Naprawdę. PARADISE!

z Juanem :D

z Ricardem, Juanem i Martą :) 

widok z łodzi :) 

z Martą szykujemy się do jazdy :D:D:D


podczas jazdy :D 

zdjęcie jak spadamy :D


relax :D


z Juanem na przodzie łodzi :) 

zdjęcie ryb :) 


Dziś byliśmy natomiast w restauracji na rodzinnym obiedzie z okazji urodzin babci Juana i Marty. Było bardzo sympatycznie, jednak Ricardo zmuszał mnie do próbowania każdego z posiłków. Szczerze powiem, że smakowały mi małe ośmiorniczki, ale nie wiem jak się one dokładnie nazywają


piątek, 13 lipca 2012

Torrevieja!

Byłyśmy z Martą u Jej dziadków w innej nadmorskiej miejscowości.
Różni się od Los Narejos. Zdecydowanie więcej ludzi przebywa w Torrevieja, jest inna temperatura wody w morzu (u Nas jest cieplejsza) i plaża jest w centrum. Miasto jest bogatsze w doznania. Jest bardzo dużo sklepów, dużo się dzieje. Miejscowość bardziej tętni życiem.
Ale jest zdecydowanie upalniej, co najbardziej doskwiera.
Zrobiłyśmy z Martą wiele zdjęć, każda kupiła sobie to co chciała oraz odwiedziłyśmy wesołe miasteczko. Nie przepadam za taką formą rozrywki, ale nie było tak źle :)
Ten wypad był naprawde udany!

Niestety nie zawsze może być tak kolorowo. Po powrocie był problem z dogadaniem się z dzieciakami. Były łzy, ale teraz jest już lepiej.
Choć naprawdę jest mi ciężko czasami pogodzić humorki Juana i Marty.
Mam nadzieje, że będzie lepiej :)