sobota, 18 sierpnia 2012

21



Dawno nic nie pisałam, bo miałam problem z internetem. Oczywiście cały czas jest wolne połączenie...
Jeszcze 4 dni i wracam do Polski... Ale mam nadzieję, że za rok powtórzę moją przygodę :)
Przez te kilkanaście ostatnich dni było chyba najlepiej ze względu na to, że z Kamilą poznałyśmy Hiszpanów na plaży. Komunikacja z Nimi jest bardzo ciekawa, bo ich angielski jest na niskim poziomie, ale dzięki temu jest zabawnie. Spędzamy czas w chirunguito, a raz zostałyśmy zaproszone do Nich do mieszkania na kolacje, która była przepyszna.
Mamy zdjęcia w śmiesznych perukach, ale dodam je później, bo pod koniec mojej podróży muszę wymienić się zdjęciami z Kamilą :)
A jeżeli chodzi o moje urodziny, to były bardzo udane.
Dostałam od rodziny kolczyki i pierścionek, bardzo ładne. Na obiedzie byliśmy u babci i miałam niespodziankę- tort :) był przepyszny-lodowy! A wieczorem z Kamilą do 3 nad ranem siedziałyśmy w chirunguito :)

Wczoraj byłyśmy wieczorem ostatni raz na imprezie w klubie. Wcześniej jednak dołączyłyśmy do 'mochito fjesta' w moim domu razem z przyjaciółmi rodziny :) Było śmiesznie. Następnie byłyśmy w 2 klubach. Tu imprezy wyglądają zupełnie inaczej. Przynajmniej dla mnie... Jednak za dużo ludzi, wszyscy nawzajem się popychają, dotykają, a w kolejce do toalety czeka się 10 minut.
Wróciłyśmy o 4 do domu. Wskoczyłam do basenu, a następnie razem z Alfredo poszliśmy na plaże :) Tylko szkoda, że dzisiaj Juan jak zwykle z samego rana wpadł do mojego pokoju i mnie obudził.. :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz