W niedziele popołudniu przyjechała do
Nas zaprzyjaźniona rodzina z Walencji ;)
Przyjaciółka Paqui od 20 lat z mężem
i dwoma synami, Carlosem i Adrianem.
Bardzo sympatyczni chłopcy, pomimo
tego, że nie łatwo przychodziło mi się z Nimi porozumieć, bo
rozmawiają jedynie po hiszpańsku i w języku walencji, ale
spędziliśmy miły poniedziałek, bowiem zostali na noc. W
poniedziałek przyjechały także siostry Paqui z dziećmi.
Pojechaliśmy na launch do chińskiej restauracji, a później do
chiringuito (baru obok plaży) obok szkoły kitesurfingu na lody,
kawe, mochito...
Wieczorem zaś udaliśmy się do
wesołego miasteczka. Dzieciaki bawiły się znakomicie. Następnie
udaliśmy się na małe zakupy. Mieliśmy przygodę, bowiem Adrian
Nam zniknął i każdy z Nas Go szukał. Na szczęście nic Mu się
nie stało i wszystko dobrze się skończyło...
Dziś z kolei czas szybko upłynął,
bo przed launchem robiliśmy zadania domowe, bo już mało czasu
zostało, a ostatnio leniuchowaliśmy. Musieliśmy nadrobić
zaległości.
Zdjęcia z wspólnych zabaw w basenie z
rodziną z Walencji i Ezanem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz